Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cebula. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cebula. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 kwietnia 2012

Makaron z tuńczykiem

Ta potrawa jest w mojej czołówce jeśli chodzi o następujące cechy:
1. Bardzo smaczna
2. Ekspresowa w wykonaniu
3. Najbardziej... niefotogeniczna ;)
O ile nad tym ostatnim punktem ubolewam, tak dwa pierwsze bardzo mnie cieszą. To po prostu pomysł na obiad w 15 minut, w dodatku świetnie sprawdzający się w sytuacji kiedy lodówka świeci pustkami (a makaron, puszka tuńczyka i cebula są u mnie w domu zawsze).


Składniki (na 2 osoby)
1 dość duża cebula
puszka tuńczyka w sosie własnym
tymianek (oczywiście może być zarówno świeży jak i suszony)
sól, pieprz
makaron pełnoziarnisty
1 łyżka śmietany/majonezu (można dodać więcej)
Olej do smażenia

Wykonanie jest oczywiście banalne - wstawiamy makaron, kroimy i szklimy na oleju cebulę, doprawiamy ją pieprzem (ja dodaję go bardzo dużo, lubię jak jest dobrze wyczuwalny), tymianek (również nie żałuję), dodajemy tuńczyka z puszki i łyżkę śmietany/majonezu.Mieszamy i chwilę podsmażamy :) sos gotowy. Jeśli nie zależy nam na estetycznym wyglądzie potrawy, dobrze wymieszać makaron z sosem jeszcze na patelni i tak przez chwilę podsmażyć.

To zestawienie świetnie komponuje się też z warzywami, np. papryką i cukinią. Ale że jestem fanką prostoty i szybkiego gotowania, to właśnie ta "uboga" wersja gości u mnie najczęściej :).

czwartek, 23 lutego 2012

Pasta z soczewicy

A ściślej mówiąc... Farsz do pierogów. Zostało mi trochę, bo zrobiłam dwa różne farsze i nie wycelowałam idealnie w ilość ciasta.


Składniki:
Soczewica
Cebula
Boczek wędzony
Sól, pieprz, dowolne suszone zioła (u mnie cząber, tymianek i majeranek)


Soczewicę ugotować zgodnie z instrukcją na opakowaniu (ok. 30 min.), cebulę i boczek pokroić na niewielkie kawałki i podsmażyć. Wszystkie składniki zmiksować blenderem (niezbyt dokładnie) i doprawić.

Apetycznie to to nie wygląda, ale kto by tam się przejmował ;) taki farsz świetnie nadaje się do pierogów, naleśników i na kanapki.

Wpis bierze udział w durszlakowej akcji:

środa, 9 listopada 2011

Gulasz węgierski

Nie jest to niestety danie zrobione przeze mnie, tylko przez mojego mężczyznę, ale jako że jest pyszne, to chętnie podzielę się przepisem :).


Składniki (dla 5-6 osób):
800 g wołowiny
4 różnokolorowe papryki
dużo cebuli (ok. 5-6)
2 pomidory
smalec do smażenia
papryka słodka - dużo ;)
wino wytrawne
bulion wołowy
przyprawy - kminek mielony, majeranek, rozmaryn, cząber, estragon, pieprz
śmietana
2 łyżki mąki
1 łyżeczka cukru brązowego



1. Mięso pokroić na małe kawałki (takie "na kęsa"), to samo zrobić z papryką i cebulą.
2. Na patelni rozpuszczamy kilka łyżek smalcu i szklimy na nim cebulę.
3. Cebulę przełożyć do garnka, do pozostałego na patelni smalcu dołożyć jeszcze jedną łyżkę smalcu i odstawić go do wystygnięcia.
4. Kiedy smalec wystygnie wsypać do niego paprykę słodką (ilość według uznania).
5. Dolać do tego kilka łyżek wody, wymieszać i postawić na ogniu.
6. Po rozgrzaniu dorzucić do tego mięso (jeśli nie mamy dużej patelni, można to robić w partiach - mięso musi się trochę podsmażyć)
7. Dodać przyprawy
8. Zawartość patelni przerzucić do garnka, w którym jest już cebula, dodać paprykę i pomidora, zalać to bulionem (2 rozpuszczone kostki), zagotować.
9. Gulasz przez ok. 1,5h musi się dusić na niewielkim ogniu, w tym czasie trzeba go od czasu do czasu pomieszać aby nic nie przywarło
10. W trakcie gotowania dodajemy do gulaszu wino (ok. 250 ml)
11. Na koniec dla zagęszczenia należy dodać mieszankę śmietany, mąki i cukru brązowego
12. Doprawić ostrą papryką (może być sos, np. z papryczki piri piri)

Podawać :) np. z chlebem.

wtorek, 25 października 2011

Pierogi ruskie

Mój pierogowy debiut, muszę przyznać, że zaskakująco udany.

Ruskie uwielbiam, ale co najdziwniejsze - nigdy nie jadłam ich w moim rodzinnym domu. Mama i babcia jakoś gustowały w innych rodzajach pierogów, a ja ruskie poznałam gdzieś indziej, zapewne w jakiejś knajpce. Ogólnie jest to takie moje danie - pewniak, które zawsze mogę zamówić w restauracji i raczej się nie zdarza aby mnie ono rozczarowało. A już rekordy w pożeraniu dużych ilości pierogów ruskich biję podczas wizyt w Zakopanem.

Nadszedł czas na wyprodukowanie własnych :)

Składniki (na ok. 4-5 osób)
Ciasto:
3,5 szklanki mąki
ok. 2 łyżki masła
szklanka bardzo gorącej wody
sól
Farsz:
ok. 7-8 ugotowanych w słonej wodzie ziemniaków
ok. 30 dag twarogu
1 duża lub 2 małe cebule
sól i pieprz (duuużo pieprzu)
Sos (opcjonalnie):
śmietana 18%
przyprawa typu Maggi - wiem, że niezdrowe, ale tutaj idealnie pasuje


Można podawać też ze skwarkami, smażonym boczkiem, smażoną cebulką, samą śmietaną...


Ugotowane ziemniaki przeciskamy przez praskę lub ugniatamy specjalnym przyrządem do "ugniatania" ziemniaków ;). To samo robimy z serem i całość dokładnie ze sobą mieszamy. Dodajemy do tego zeszkloną na oleju cebulkę, doprawiamy solą i dużą ilością pieprzu.

Ciasto energicznie wyrabiamy, dzielimy na 2-3 mniejsze części, wałkujemy na cienkie placki i wykrajamy w nim spore kółka. Należy uważać, aby podczas wałkowania nie podsypywać za dużo mąki, bo ciasto nie będzie nam się kleiło. Równie ważne jest, aby ciasto nie wysychało, więc zaraz po wycięciu kółek trzeba faszerować i sklejać pierogi.

Gotowe pierogi wrzucamy do wrzącej, osolonej wody i gotujemy kilka minut (aż większość z nich wypłynie na wierzch). Jak dla mnie - najlepiej smakują po odsmażeniu.


Palce lizać :)




sobota, 24 września 2011

Tarta z cukinią i papryką

Potrawa przygotowana w warunkach niemalże polowych ;).

Składniki:
gotowe ciasto francuskie lub kruche
1 cukinia
1 papryka
1 cebula
suszone zioła, sól i pieprz
1/2 opakowania sera typu feta
ostra papryczka


Cebulę dusimy razem z papryką do miękkości. Dodajemy startą na dużych oczkach cukinię (kawałek cukinii zostawiamy sobie na wierzch) i papryczki chili. Doprawiamy solą, pieprzem i ziołami.
Na koniec dodajemy fetę i dokładnie mieszamy.

W międzyczasie wstawiamy do piekarnika samo ciasto na formie do tarty. Warto wysypać na nim np. fasolę, aby nie spuchło w trakcie pieczenia.
Na podpieczone przez ok. 10 minut ciasto wykładamy farsz, przykrywamy go plastrami cukinii i znowu pieczemy ok. 15 minut w temp. 200 stopni.




niedziela, 3 lipca 2011

Horiatiki, czyli sałatka grecka po grecku

Bardzo często spotykam się z nazywaniem sałatką grecką każdej sałatki, która zawiera ser (typu) feta. Osobiście nie przepadam za "profanacją" pewnych potraw, które urozmaicone przestają być sobą ;) dotyczy to też np. włoskiej bruschetty, która według moich rygorystycznych przekonań urozmaicona np. tuńczykiem przestaje być bruschettą, a staje się zapiekanką czy też grzanką z pomidorem i tuńczykiem.

Sama kiedyś bardzo często sałatki składające się z ogórka, pomidora, papryki, oliwek, sałaty i "fety" nazywałam "sałatką grecką". Na pewno nie ma w tym nic złego, ale po wizytach w Grecji i zajadaniu się prawdziwą grecką sałatką niemal codziennie, już wiem jak wygląda ta prawdziwa "greek salad", po grecku zwana też horiatiki.


Skład właściwie wszędzie był ten sam - pomidory, zielona papryka, ogórek zielony, czarne oliwki (a właściwie fioletowe ;), z pestkami!), czerwona cebula. Na pokrojone niedbale warzywa położony był plaster fety. Ta prawdziwa feta smakuje zupełnie inaczej niż ta, którą można kupić w każdym sklepie.
Tylko w niektórych knajpkach w sałatce można było znaleźć sałatę i służyła ona raczej jako dekoracja, a nie składnik sałatki.
Co więcej - w niektórych miejscach sałatka w ogóle nie była doprawiona suszonymi ziołami. Można było już samodzielnie polać ją sobie octem winnym i oliwą z oliwek, ale o innych przyprawach trzeba było zapomnieć ;).
W znalezionych przeze mnie w internecie przepisach na horiatiki jako przyprawy wymieniane są sól, pieprz, oregano i natka pietruszki. Ja jednak preferuję tę "gołą" wersję.

Ta sałatka i tzatziki z pitą to dwa moje ulubione smaki Grecji! Mogę się niemi żywić przez cały wyjazd ;).

czwartek, 16 czerwca 2011

Makaron z warzywami i tuńczykiem

Uwielbiam makaron z sosem z tuńczyka, cebuli i majonezu. To jedno z tych najprostszych, a zarazem najsmaczniejszych dań, które często mam okazję przyrządzać.
Jako że mamy lato i niedrogich warzyw u nas dostatek, tym razem postanowiłam trochę urozmaicić mój ulubiony przepis.
Jeśli posiadamy w kuchni:
puszkę tuńczyka
makaron, np. penne, najlepiej pełnoziarnisty
cukinię x 1
paprykę x 1
cebulę x 1
śmietanę lub majonez
i ulubione przyprawy
Polecam ten pyszny, zdrowy i szybki obiad :) (ilość dla 3-4 osób)


Warzywa kroimy w małe kawałki, dusimy na patelni do miękkości. Przyprawiamy solą, pieprzem i innymi dowolnymi przyprawami - ja polecam tymianek, gdyż doskonale komponuje się z tuńczykiem (polecam to połączenie także na pizzy).
Duszenie trwa ok. 10-15 minut, w tym czasie gotujemy makaron.
Kiedy warzywa zmiękną, dodajemy do nich puszkę odsączonego tuńczyka i kilka łyżek śmietany. Mieszamy, nakładamy na ugotowany makaron i gotowe, smacznego!


A na deser... Wiadomo, sezon truskawkowy :)


poniedziałek, 2 maja 2011

Pizza na cienkim cieście

To mój ulubiony rodzaj ciasta do pizzy. Sama jednak raczej takiego nie przygotowuję, bo przepis który posiadam (i który świetnie się sprawdza) jest dosyć czasochłonny. Ale jeśli dysponujemy wolnym popołudniem, a na kolację marzy nam się pyszna pizza - polecam.


Przepis na ciasto (dla 2-3 osób)
1,5 szklanki mąki
150 ml ciepłej wody
15 g drożdży świeżych
pół łyżeczki cukru
łyżka oliwy z oliwek
łyżeczka soli

Przykładowy sos pomidorowy
kilka łyżek koncentratu pomidorowego
łyżka oliwy z oliwek
pół cebuli
przyprawy według uznania
sos z ostrej papryczki lub posiekana ostra papryczka - opcjonalnie

Cebulę szklimy na oliwie, dodajemy pozostałe składniki, podgrzewamy i gotowe :)



Do ok. 1/4 szklanki wody dodajemy drożdże, kilka łyżek mąki i cukier. Mieszamy i odstawiamy do wyrośnięcia na ok. 1/2 godziny. Po tym czasie rozczyn dodajemy do przesianej mąki z solą, wyrabiamy dodając łyżkę oliwy i resztę ciepłej wody.
Wyrobione ciasto odstawiamy na ok. 2 godziny. W tym czasie przygotowujemy dodatki na pizzę. 
Wyrośnięte ciasto rozwałkowujemy na cienkie placki (mi z tego przepisu wychodzą 2), układamy je na posmarowanej oliwą blasze i jeśli nie jesteśmy jeszcze bardzo głodni - odstawiamy do wyrośnięcia jeszcze na 1/2 godziny. Można jednak pominąć ten element ;). 
Na końcu ciasto smarujemy sosem, wykładamy dodatkami i pieczemy ok. 10 minut w piekarniku nagrzanym do ok. 220 stopni. 


Ciasto z tego przepisu wychodzi bardzo cienkie, chrupiące na brzegach.  


I składniki z niego nie spadają ;)


Smacznego!

niedziela, 27 marca 2011

Lato na talerzu

Jeden z moich ulubionych smaków lata. Grillowane warzywa. Wiadomo, że patelnia grillowa to nie to samo co zwykły grill ogrodowy, ale podczas tej zimniejszej części roku można (i trzeba) zadowolić się tym domowym zamiennikiem.
Przedstawiony poniżej przepis (jeśli w ogóle można to tak nazwać) to wersja spontaniczna i ekspresowa. Czas nas gonił więc nie było mowy o pozostawieniu warzyw w marynacie czy przygotowaniu do nich jakiegoś fajnego sosu. Od razu mogę zapowiedzieć, że to "danie" jeszcze się tutaj pojawi w staranniej wykonanej wersji ;)

Dowolne warzywa (np. cukinia, bakłażan, papryka, cebula, pomidor) kroimy


w niezbyt grube plastry


Układamy je na rozgrzanej patelni grillowej (ja moją posmarowałam odrobiną tluszczu)


Grillujemy z obu stron do miękkości


Podajemy (na przykład) oprószone suszonymi ziołami i z serem typu feta


...

piątek, 11 marca 2011

Tortilla z kurczakiem

Mój blog kulinarny zaczął przechodzić kryzys dosłownie kilka dni po swoim powstaniu... Ma to swoje przyczyny techniczne i niestety nie prędko wróci do normy...
Ale żeby nie było, że zapomniałam o tym miejscu - wrzucam wczorajszą kolację zrobioną przez mojego mężczyznę.
Nie umieszczę szczegółowego przepisu, ale to raczej nie trudno samemu odgadnąć co trzeba zrobić ze składnikami :).

A składniki to:
gotowe placki typu tortilla
pierś z kurczaka (usmażyć z dowolnymi przyprawami)
dowolne warzywa, np.
papryka
ogórek zielony
cebula
sałata
pomidor (może być suszony)
sos: majonez, woda, ostry sos typu tabasco, mix suszonych ziół


Całość oczywiście zawijamy.

Palce lizać, zdrowsza wersja twistera z KFC :)

wtorek, 22 lutego 2011

Wiosenny krem

Dzisiaj z cyklu "uczymy się na błędach..."




Zamieszczam przepis, co do którego mam mieszane uczucia. Ale to, że ja nie jestem czymś zachwycona, nie może skreślać wartościowych potraw. A zupę-krem z brokułów niewątpliwie można zaliczyć do potraw wartościowych - całe bogactwo witamin i mikroelementów na jednym talerzu.
Oryginalny, znaleziony w internecie przepis mówi, aby do tego dania zużyć co najmniej 500 g brokułów, 2-3 cebule i 2-3 główki czosnku. Ja zmniejszyłam ilość wszystkiego, bo gotowałam tylko dla siebie. Ale ilość czosnku zmniejszyłam nieproporcjonalnie do reszty. Błąd.

Ale do rzeczy. Brokuły cebulę i czosnek płuczemy wodą, wrzucamy do garnka, zalewamy zimną wodą i gotujemy do miękkości.


Po ugotowaniu warzyw odcedzamy je i miksujemy na krem. Żeby krem nie był zbyt gęsty, dodajemy przegotowaną wodę. Gotowy krem solimy, pieprzymy, wykładamy na talerz. Podajemy z grzankami.


Banalne. Jednak u mnie zdecydowanie zabrakło większej ilości czosnku - praktycznie go nie czułam i krem wydawał się zbyt mdły.
To chyba podobnie jak ze szpinakiem - sam w sobie w ogóle nie ma wyrazistego smaku, a wystarczy dodać do niego kilka ząbków czosnku i zielenina zaczyna smakować o niebo lepiej.
Do tego kremu kilka ząbków to za mało i nie ma co się obawiać tych 2-3 główek - taki ugotowany wcześniej czosnek nie ma już tak intensywnego smaku.

poniedziałek, 21 lutego 2011

Inauguracja



"Uroczysta" inauguracja pachnie pieczonymi oliwkami, papryką, suszonymi pomidorami i ziołami. Zioła obowiązkowo.
Kolacja w pół godziny - gotowe ciasto francuskie, na nie pesto (lub oliwa z oliwek i przyprawy) i wszystko to, co akurat mamy w lodówce i co mamy ochotę zjeść...
U mnie padło na zielone oliwki, ser typu feta, suszone pomidory, paprykę, ostrą papryczkę i cebulę.

Wielką fanką papryczek chili nie jestem, bo nie lubię kiedy coś wypala mi kubki smakowe... Ale i tak uważam, że warto je dodawać (z umiarem) do bardzo wielu potraw.
Poza tym muszę przyznać, że bardzo pozytywnie mi się kojarzą. Z węgierską kuchnią i Budapesztem. Z wieczorem, który rozpoczął się obserwacją miasta ze wzgórza Buda Castle, a zakończył się... w kasynie ;).
Pamiętam, że jedną z moich pamiątek z Węgier były właśnie takie papryczki, zakupione w formie ususzonej za "grosze" w supermarkecie Tesco :) długo służyły mi jako bardzo ważny element sosu do pizzy.



A żeby było smaczniej i zdrowiej - gotowe "francuskie pizzunie" warto po upieczeniu, bezpośrednio przed spożyciem skropić jeszcze oliwą z oliwek.

Smacznego!